|
|||
|
:: Gmina nie mo¿e być zakładnikiem Wiadomość dodana przez: jsl (2010-07-07 11:29:07) Blisko 5 godzin podczas przerwanej i ponownie wznowionej sesji Rady Miejskiej, jak i towarzyszącej jej posiedzeniu komisji budżetowej poświęcił burmistrz Wybierała na uzasadnianie i wyjaśnianie swojej decyzji, w której zakwestionował pod względem prawnym proponowaną przez PGK „Dolina Baryczy” taryfę za ścieki w wysokości 8,34 zł brutto za 1 m3. Stawka wbrew prawu Wniosek taryfowy PGK „Dolina Baryczy”, w którym prezes Władysław Szydełko proponował podniesienie stawki za ścieki o 0,5 proc, czyli o 5 gr, do wysokości 8,34 zł za 1 m3 na ręce burmistrza wpłynął już 21 maja. Aż do dnia 28 czerwca burmistrz czekał na dwie opinie prawne, które okazały się dla wniosku niekorzystne. W tej sytuacji dopiero na sesji w piątek 2 lipca zgłosił on projekt uchwały, w którym odmawia przyjęcia taryfy dla zbiorowego odprowadzania ścieków w gminie Milicz. Inicjatywa burmistrza najwyraźniej zaskoczyła radnych, gdyż poprosili oni o przerwanie obrad do poniedziałku 5 lipca celem zapoznania się ze stanowiskiem obu stron sporu. Uzasadniając swoje stanowisko, burmistrz stwierdził, że wniosek taryfowy posiada liczne błędy formalne i jako taki nie może być uznany za sporządzony zgodnie z prawem. Zauważył, że wniosek PGK „DB” nie zawiera ostatniego sprawozdania finansowego za rok obrotowy, wieloletniego planu rozwoju i modernizacji urządzeń wodociągowych i urządzeń kanalizacyjnych, jak również informacji o ilości i cenie za wprowadzanie ścieków do urządzeń niebędących w posiadaniu spółki. – Nowa cena jest nie do udźwignięcia przez mieszkańców. Taką ceną jest 6 zł za 1 m3. Cena wyższa nie daje gwarancji, że cel projektu skanalizowania gminy zostanie zrealizowany. A celem tym jest podłączenie się do sieci kilku tysięcy osób i regularne z niej korzystanie – uzasadniał Wybierała. Poinformował również radnych, że wszedł w posiadanie studium wykonalności projektu skanalizowania Doliny Baryczy, z którego wynika, że już w 2014 r. stawka za ścieki wyniesie od 16,26 do 27,24 zł, przy czym w wariancie podstawowym średnią cenę określono na 17 zł z 1 m3 – To oznacza, że gmina musiałaby dopłacać spółce 6,5 mln zł rocznie przez kilkadziesiąt lat! – ostrzegał radnych. W emocjonalnym wystąpieniu stwierdził ponadto, że relacje pomiędzy gminą i spółką nie układają się najlepiej, a jego propozycje nie znajdują uznania w oczach prezesa Szydełki. – Jesteśmy jako gmina w sytuacji petenta, z którym prezes nie chce rozmawiać o żadnych zmianach. To jest sytuacja, kiedy ogon macha psem. Gmina Milicz nie ma nic do powiedzenia w spółce! Stajemy się jej zakładnikiem – nie krył oburzenia, po czym stwierdził, iż jego zdaniem każda stawka powyżej 10 zł wynika ze źle zaprojektowanego sposobu inwestycji kanalizacyjnych. Odniósł się też do listu z 1 lipca, który otrzymał od prezesa Szydełki, a którego kopię dostarczył radnym. W piśmie tym prezes stwierdził, że ewentualna jego zgoda na zaproponowaną przez burmistrza stawkę 6 zł za 1 m3 miałaby pozwolić na uniknięcie „zwarć, napięć i nieodwracalnych decyzji dotyczących mojej osoby”. Burmistrz uznał, że słowa prezesa są „bezczelnym kłamstwem”, lecz mimo to nie grozi mu utrata pracy, gdyż „to on zaprojektował inwestycję i ma ją prowadzić do końca, chyba że zrejteruje”. W tym momencie radny Robert Szlachetka wystąpił z wnioskiem o zarządzenie przerwy w obradach, wezwanie na nie prezesa PGK „DB” i zwołanie na poniedziałek 5 lipca posiedzenia komisji budżetowej. Przewodniczący Edmund Bienkiewicz na tę propozycję przystał, choć zaznaczył, że w tym dniu trzeba podjąć uchwałę, gdyż inaczej cena 8,34 zł za 1 m3 automatycznie wejdzie w życie w dniu następnym. Komisja słucha i popiera Pilne posiedzenie komisji budżetowej zwołano na godz. 15 w poniedziałek 5 lipca. Przed jej obliczem stawił się prezes W. Szydełko oraz główna księgowa spółki Iwona Wertka-Czerwińska. Radnym dostarczono pismo podpisane przez prezesa, w którym uzasadnia on zarówno celowość podniesienia taryf za ścieki, jak i budowy sieci kanalizacyjnej na terenie gminy Milicz. – Brak dokumentów we wniosku taryfowym nie wpływa na wysokość taryf, które muszą być zgodne z prawem. Wniosek złożyliśmy po zatwierdzeniu bilansu za 2009 r. Przeprowadzono kontrolę obowiązujących taryf w dniach od 22 do 28 czerwca i o jej wynikach ani spółka, ani radni nie zostali poinformowani – mówił do sali prezes Szydełko. Burmistrz z miejsca przystąpił do kontrataku. Powtórzył znane argumenty, ale też podniósł nowe: – Na taryfę wpływają różne składniki, w tym koszty. Jest pytanie, czy nie da się ciąć kosztów funkcjonowania PGK? Głos zabrał J. Wierzowiecki, który stwierdził, że MWS od początku kwestionował założenia projektu kanalizacji Doliny Baryczy: – Poprzednia władza podjęła tę decyzję, w wariancie najbardziej kosztownym, i w tym się z burmistrzem zgadzam. Mamy do czynienia z brakiem zróżnicowania taryfy, brak jest stawki za przyłączenie się do sieci, opłaty abonamentowej, nie policzono kosztów oczyszczania ścieków roztopowych i deszczowych. Nie widzę analizy kosztów. Wniosek w warstwie formalnej jest nie do przyjęcia i tu się zgadzam z burmistrzem. Nowa stawka jest z gruntu niesprawiedliwa. Z kolei radny A. Jaskulski dopytywał się, co się stanie w wypadku, gdy spółka stanie się niewypłacalna albo nie uzyska kredytu bankowego na wkład własny do refinansowanej przez UE na poziomie 62 proc. inwestycji. Prezes Szydełko się bronił: – Sam fakt nierealizowania inwestycji w Dolinie Baryczy niczego nie rozwiązuje. Od dowozu ścieków się nie ucieknie, a do taryfy nie doliczaliśmy kosztów inwestycji. Połowa radnych gminy ma tylko przyłączenie do kanalizacji i płacą za opróżnienie szamba 20 zł za 1 m3Faktowi temu zaprzeczył burmistrz, który podał przykłady firm prywatnych, które dokonują takich operacji za 10–11 zł za 1 m3. Po raz kolejny przypomniał, że już teraz gmina dopłaca do ścieków 2,7 mln zł, a za kilka lat płacić będzie nawet 7 mln. Księgowa PGK zauważyła jednak, że pomija on tak ważną sprawę, jak odprowadzanie przez spółkę do kasy gminy aż 840 tys. zł rocznie z tytułu podatku od nieruchomości. Punktem zwrotnym dyskusji okazała się sprawa przerobu ścieków przez oczyszczalnię ścieków w Miliczu. Okazało się, że wg władz spółki przyjmuje ona aż 1,6 mln m3 różnego rodzaju ścieków (sanitarnych, roztopowych i deszczowych), podczas gdy gmina płaci za zaledwie 580 tys. m3. Stąd tak wysoka stawka dla indywidualnego odbiorcy, która w rzeczywistości, gdyby oczyszczalnia pobierała opłaty za całość ścieków, w tym wody opadowe, kształtowałaby się na poziomie 3,5 zł za 1 m3. Woda z dróg, pól i dachów stanowi bowiem aż 60 proc. wszystkich oczyszczanych ścieków. Dalsza dyskusja toczyła się wokół kwestii zbyt małego finansowania unijnego (miało wynosić 85 proc. kosztów inwestycji) oraz sposobów realizacji zadania, jakim jest skanalizowanie obszarów wiejskich, o czym szerzej mówił E. Rybka. Z ust burmistrza padła w tej sytuacji ważna deklaracja, że „nikt nie proponuje porzucenia inwestycji”, lecz należy się zastanowić, co zrobić, by ta inwestycja się udała, a więc, by do sieci podłączali się masowo mieszkańcy gminy. Ostatecznie przewodniczący Szlachetka, osobiście orędownik utrzymania dopłat, zarządził głosowanie, w którym oddano 1 głos „przeciw” i 13 głosów „za” odrzuceniem proponowanej przez PGK „Dolina Baryczy” stawki za ścieki. Identyczne proporcje utrzymano w głosowaniu na wznowionych obradach sesji Rady Miejskiej. Tylko radny Szlachetka głosował przeciwko propozycji burmistrza o odrzuceniu stawki 8,34 zł za 1 m3. Innego zdania było pozostałych 16 radnych. Tym samym przez najbliższe co najmniej 3 miesiące płacić będziemy za ścieki tak jak dotychczas, czyli 8,29 zł brutto za 1 m3.
![]() adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=3957 |