www.glosmilicza.pl

:: Ekolodzy przeszkodzili w polowaniu
Wiadomość dodana przez: jsl (2017-10-26 10:22:15)

W niedzielny poranek 22 października grupa ekologów z Wrocławia i Poznania w lesie w okolicy Polic przeszkodziła myśliwym z koła łowieckiego Darz Bór z Milicza w organizacji polowania zbiorowego. Na miejsce zdarzenia przyjechali wezwani przez ekologów funkcjonariusze policji. Jak się okazało, jeden z naganiaczy był pod wpływem alkoholu.

Od 1 października w lasach w całej Polsce trwa jesienny sezon polowań zbiorowych. Myśliwi z największego na naszym terenie koła łowieckiego Darz Bór 22 października w lesie w okolicach Polic przygotowywali się do drugiego w tym sezonie polowania zbiorowego. W niedzielnym polowaniu uczestniczyło około 40 osób – myśliwi i naganiacze. Przygotowania do polowania zakłócili przed godz. 8 ekolodzy z Wrocławia i Poznania, w sumie 12 osób. Ekolodzy nagrywali i robili zdjęcia przygotowującym się do polowania naganiaczom oraz myśliwym informując, że nie dopuszczą do polowania i zabijania zwierząt. Na udostępnionym w internecie nagraniu widać bardzo agresywnego jednego z naganiaczy, który w wulgarnych słowach groził i wyganiał z lasu ekologów.
Akcja została mocno nagłośniona w internecie i dolnośląskich mediach. O zdarzeniu pisała we wtorek 24 października m.in. „Gazeta Wyborcza”. – Myśliwi czasem próbują nas przekonać do swoich racji i zapraszają do rozmowy, ale tym razem cała grupa była wyjątkowo agresywna. Rozpakowywali się, kiedy jeden z nich, grożący nam już z daleka, podszedł i zaczął straszyć, że mnie uderzy. Pozostali w większości nie reagowali, niektórzy próbowali go odciągnąć. Zauważyliśmy, że agresywny mężczyzna jest pod wpływem alkoholu i zawiadomiliśmy policję – mówił w artykule „Gazety Wyborczej” jeden z ekologów.
Na miejsce zdarzenia przyjechali do Polic wezwani przez myśliwych funkcjonariusze policji. Miliccy policjanci sprawdzili stan trzeźwości agresywnego naganiacza. Jak nas poinformował oficer prasowy KPP w Miliczu podinsp. Sławomir Waleński, alkomat wskazał, że mężczyzna miał we krwi 0,34 promila, co oznacza, że był pod wpływem alkoholu. – Na miejscu policjanci wylegitymowali kilka osób, które według zgłoszenia miały utrudniać rozpoczęcie polowania. Jeden z legitymowanych mężczyzn jednocześnie zgłosił, że jedna z osób biorących udział w polowaniu jest nietrzeźwa. Policjanci ustalili, że tego dnia polowanie jeszcze się nie rozpoczęło, natomiast wskazany mężczyzna rzeczywiście był pod wpływem alkoholu, ale nie był on myśliwym, tylko tzw. naganiaczem i nie brał udziału w polowaniu, ponieważ ono jeszcze się nie rozpoczęło – informuje podinsp. Sławomir Waleński. W związku z obowiązującym na terenie Nadleśnictwa Milicz zakazem wstępu do lasu ekolodzy zostali wyproszeni z lasu przez policję.
Dwie godziny później ok. godz. 10.30 ekolog, który wcześniej powiadomił policjantów o nietrzeźwym uczestniku polowania, drugi raz telefonicznie zawiadomił o polowaniu, które według zgłoszenia miało się odbywać w lesie w okolicy ul. Kolejowej w Krośnicach, oraz o osobach nietrzeźwych biorących udział w tym polowaniu. Jak informuje podinsp. Waleński, przybyli na miejsce policjanci nie potwierdzili tej informacji, gdyż we wskazanym miejscu nie odbywało się żadne polowanie. Jak się okazuje, myśliwi, których zgodnie z prawem zakaz wejścia do lasu nie dotyczy, pojechali na polowanie w lasy w okolice Luboradowa. Polowanie okazało się jednak nieudane, gdyż w ciągu 4 godzin myśliwi ustrzelili tylko jednego lisa.

Myśliwi są w szoku
Niedzielne zakłócenie polowania przez ekologów było pierwszym takim wydarzeniem w historii koła Darz Bór. – Dotychczas do takich incydentów dochodziło w lasach w otoczeniu Wrocławia. Teraz, jak widać, ekolodzy dotarli i do nas – mówi prezes koła łowieckiego Darz Bór w Miliczu Artur Dyrcz. – Jest nam bardzo przykro i wszyscy jesteśmy wstrząśnięci tym incydentem. Tym bardziej, że polowania odbywają się zgodnie z prawem i w tym okresie muszą być dodatkowo zintensyfikowane. Zgodnie bowiem z zaleceniem ministra środowiska do 30 listopada z powodu zagrożenia chorobą afrykańskiego pomoru świń jesteśmy zobowiązani do ograniczenia populacji dzika do pół sztuki na 1 km kw. – wyjaśnia prezes Dyrcz.
Szef koła Darz Bór przyznaje, że jeden z mężczyzn, który był wstępnie wytypowany do uczestnictwa w polowaniu jako naganiacz, był pod wpływem alkoholu. – Przed polowaniem mieliśmy spotkanie robocze na temat rekordowych w bieżącym sezonie szkód w uprawach rolnych i to właśnie to spotkanie zostało zakłócone przez ekologów. Dopiero po tym spotkaniu miała się odbyć odprawa myśliwych, podczas której dokonuje się doboru osób uczestniczących w polowaniu. Mamy do dyspozycji alkomat i na podstawie zachowania i podejrzeń prowadzący ma obowiązek nie dopuścić osoby pod wpływem alkoholu do polowania. Także ten potencjalny naganiacz, który miał uczestniczyć w polowaniu dopiero drugi raz, i tak nie zostałby do niego dopuszczony. W naszym kole bardzo restrykcyjnie przestrzegamy tego, by w polowaniu nie uczestniczyły osoby będące pod wpływem alkoholu. Nigdy w historii naszego koła nie doszło także do żadnego wypadku z udziałem polujących – podkreśla prezes Artur Dyrcz dodając, że przybyli do Polic ekolodzy prowokowali uczestników polowania i z premedytacją doprowadzali do sytuacji konfliktowych, które uwieczniali na kamerze.
Okazuje się, że ekolodzy w związku ze swoją interwencją mogą mieć teraz problemy prawne. – Obecnie policjanci prowadzą czynności w sprawie o wykroczenia. Wyjaśniane są okoliczności przebywania osób w lesie wbrew obowiązującemu obecnie okresowemu zakazowi wstępu do lasu oraz wyjaśniane są okoliczności związane z bezpodstawnym wezwaniem policjantów do lasu w okolice ul. Kolejowej w Krośnicach i wywołania tym samym niepotrzebnej czynności funkcjonariuszy policji – informuje oficer prasowy podinps. S. Waleński.
Jak się dowiedzieliśmy, w poniedziałek 30 października w świetlicy Nadleśnictwa Milicz ma się odbyć spotkanie, podczas którego przedstawiciele kół łowieckich mają być instruowani, jak się zachowywać w przypadku zakłócania polowania przez ekologów. 

Bartosz Jakubowski




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5338